Zawsze moją pasją było przedzieranie się przez różne obszary pieszo, nie szybko. Wtedy widziałem i te drobne rzeczy, miniaturowe, i te makro. Chodząc, miałem styk z zapachem miejsc, barwami, mogłem dotknąć. To zostawało w moich wrażeniach.
Spacer poranny, rześkie powietrze oczyszczone deszczem. Liście soczystozielone synchronizują kakofonię ptasich szczebiotów. Błogi spokój, żal będzie odchodzić z tego czasu.