środa, 31 sierpnia 2016

Dziadek.





Dziadek wiedział,
Nie powiedział,
A to było tak…  

wtorek, 30 sierpnia 2016

Ambalaż. Auschwitz-Birkenau. Zapamietane.







Ocalony

Mam dwadzieścia cztery lata
Ocalałem
Prowadzony na rzeź

To są nazwy puste i jednoznaczne
Człowiek i zwierzę
Miłość i nienawiść
Wróg i przyjaciel
Ciemność i światło

Człowieka tak się zabija jak zwierzę
Widziałem:
Furgony porąbanych ludzi
Którzy nie zostaną zbawieni.

Pojęcia są tylko wyrazami:
Cnota i występek
Prawda i kłamstwo
Piękno i brzydota
Męstwo i tchórzostwo.

Jednakowo waży cnota i występek
Widziałem:
Człowieka który był jeden
Występny i cnotliwy.

Szukam nauczyciela i mistrza
Niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
Niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
Niech oddzieli światło od ciemności.

Mam dwadzieścia cztery lata
Ocalałem
Prowadzony na rzeź.

Tadeusz Różewicz

wtorek, 16 sierpnia 2016

Ambalaż. Oko w oko.

\


W swoich poprzednich książkach dr David Hawkins skupiał się na prezentacji Mapy Poziomów Świadomości. W najnowszej wydanej po polsku książce „Oko w oko z Jaźnią” prowadzi nas znacznie dalej – na poziom Jaźni, który choć jest dostępny wszystkim, doznawany był do tej pory jedynie przez nielicznych.
Prawdziwość każdego rozdziału w książce „Oko w oko z Jaźnią” została skalibrowana powyżej 900  i można ją zweryfikować. Już samo czytanie treści o takim poziomie prawdziwości prowadzi do duchowego wzrostu. Potwierdzają to  udokumentowane badania kalibracji poziomu świadomości osób, które zetknęły się z tym materiałem, wykazując znaczny wzrost i postęp.
Pomimo, że rozważamy ograniczenia świadomości rodzaju ludzkiego, w istocie to jednostka przemienia społeczeństwo w niewidzialny i niespodziewany sposób. Siła jest narażona na atak nieskończonej ilości przeciwieństw, ale moc nie ma przeciwieństwa ani wrogów. Podobnie jak przestrzeń, moc jest odporna na ataki i zawsze niezniszczalna. Ludzie myślą, że rządzą nimi ich nieposłuszne umysły, i że są ofiarami okoliczności. Wszystko to określa ogólnie, jak człowiek czuje się przez cały czas. Ludzie uważają siebie za ofiary swojego strumienia świadomości lub stanów emocjonalnych i chwilowych okoliczności. Dominuje pogląd, że nie ma alternatywy dla obecnego stanu umysłu, nastawienia czy emocji. Poddanie się „mu” (umysłowi) oraz „sytuacji zewnętrznej” (światowi) uznaje się za coś naturalnego i normalnego. Niewielu ludzi przypuszcza, że mamy jakikolwiek wybór. Poprzez analizowanie samego siebie i wewnętrzne skupienie można odkryć, że wszystkie stany świadomości powstają w wyniku wyboru jakiejś możliwości. Stany te nie są niezmiennymi pewnikami zdeterminowanymi przez czynniki, których nie da się kontrolować. Można to odkryć badając sposób funkcjonowania umysłu.
Tak naprawdę wcale nie rządzi nami umysł. On jedynie ukazuje nieskończony ciąg możliwości pojawiających się w przebraniu wspomnień, fantazji, lęków, idei itp. Aby uwolnić się od dominacji umysłu, trzeba sobie tylko uświadomić, że jego parada tematów jest jedynie dowolnym barem samoobsługowym, a to co wybieramy przemierza ekran naszego umysłu.
Nikt nie jest „zmuszany” do odczuwania żalu z powodu negatywnych wspomnień, podobnie jak nikt nie musi pogrążać się w budzących lęk myślach o przyszłości. To są jedynie możliwości. Umysł jest jak telewizor oferujący wybór różnych programów i nikt nie musi podążać za kuszącymi myślami. Możemy ulec pokusie użalania się nad sobą, złoszczenia czy martwienia się. Tajemniczy urok wszystkich tych możliwości kryje się w tym, że oferują nam wewnętrzną rekompensatę lub skryte zadowolenie, które jest źródłem przyciągającym myśli w naszej głowie.
Jeśli odrzucimy te rekompensaty, odkryjemy, że w każdym momencie za ekranem myśli istnieje cicha, niewidzialna, wolna od myśli przestrzeń radości. Ta możliwość jest stale dostępna, ale żeby jej doświadczyć, musi stać się dla nas ważniejsza od wszystkich innych kuszących opcji.
Źródło radości jest zawsze obecne, zawsze dostępne i nie zależy od okoliczności. Istnieją jedynie dwie przeszkody: (1) nieświadomość, że jest ono stale dostępne i obecne, oraz (2) przywiązywanie większej wagi do czegoś innego niż pokój i radość, z powodu skrytej przyjemności, jaką daje rekompensata.
Doświadczenie obecności Boga jest przez cały czas dostępne w naszym wnętrzu, czeka tylko na nasz wybór. Ten wybór może zostać dokonany tylko poprzez rezygnację ze wszystkiego, co nie jest pokojem i miłością do Boga. W zamian, boskość Jaźni objawia się nam jako zawsze obecna, ale nie doświadczana, ponieważ ją ignorowaliśmy lub zapomnieliśmy o niej albo postanowiliśmy jej nie doświadczać.

Możliwość wyboru prawdy, spokoju i radości jest zawsze dostępna, chociaż pozornie przesłonięta przez ignorancję i brak uważności, które wynikają z wyboru innych możliwości, będących nawykiem mentalnym. Wewnętrzna prawda objawia się sama, gdy wszystkie inne możliwości są odrzucone na skutek poddania się Bogu.
(tekst pochodzi z książki „Oko w oko z Jaźnią” Davida R. Hawkinsa)

piątek, 12 sierpnia 2016

sobota, 6 sierpnia 2016

Ambalaż. Cyberfoto.





Chcę być pomylony

Chcę być pomylony, pomyleni mają w głowie słoneczko
Chcę być pomylony, pomyleni wiedzą gdzie jest Bóg
Pomyleni chodzą pełni snu
Pomyleni mają inne ptaki, inne ryby
Chcę być pomylony, pomyleni nie boją się ludzi
Chcę być pomylony, pomyleni nie dają się głaskać
Pomyleni to są świeccy święci
Pomyleni błogosławią chleb
Pomyleni chodzą, zanurzeni w wodzie
Pomyleni nie płaczą nad sobą
Pomyleni żyją poza sobą
Chcę być pomylony, pomyleni wyplatają kosze
Chcę być pomylony, pomyleni wyplatają sieci
Pomyleni drążą w drewnie czółna
Pomyleni ujeżdżają wody
Zastawiają sieci, wyciągają ryby, napełniają rybą kosze
Pomyleni niosą chleb ze wzgórz
Chcę być pomylony, pomyleni dzielą chleb i rybę
Chcę być pomylony, pomyleni zbierają okruchy
Pomyleni przychodzą do Boga
Pomyleni odchodzą od Boga
Chcę być pomylony, pomyleni tkają sobą niewidzialne sukno
Chcę być pomylony, pomyleni zaściełają suknem wszystkie ścieżki
Najciszej prowadzą na suknem
Zostawiają nas na suknie ścieżek
Chcę być pomylony, pomyleni wiodą suknem Boga
Chcę być pomylony, pomyleni ukrzyżowali siebie
Pomyleni zostawiają nas wokół
Pomyleni odchodzą samotni


Tadeusz Nowak

piątek, 5 sierpnia 2016

Puls. Ambalaż.




Wiersz.


Chciałem opisać
opadanie liści
w parku południowym
pięć białych łabędzi
stojących na zamglonym lustrze
wody
chciałem namalować
oksydowane szronem
czarne chryzantemy
światło na wargach
przechodzącej
dziewczyny
myślałem o poetach
krainy środka
posiedli oni wiedzę
pisania doskonałych utworów
zgaśli
ale światło ich wierszy
dociera do mnie
po tysiącach lat
liść dotknął ziemi
zrozumiałem
płaczące obrazy
milczenie muzyki
tajemnicę okaleczonej poezji
po powrocie do domu
moja ręka zaczęła pisać
wiersz
głuchoniemy
chciał zaistnieć
ujrzeć światło
ale ja nie chcę go pisać
słyszę jak powoli
przestaje oddychać


Tadeusz Różewicz

listopad 1982

czwartek, 4 sierpnia 2016

Zapamiętane. Susan Sontag





Ale kto zobaczy...

Ale kto zobaczy moją matkę
w sinym kitlu w białym szpitalu
która trzęsie się
która sztywnieje
z drewnianym uśmiechem
z białymi dziąsłami

Która wierzyła przez pięćdziesiąt lat
a teraz płacze i mówi:
"nie wiem... nie wiem"

jej twarz jest jak wielka mętna łza
żółte ręce składa jak przestraszona
dziewczynka
a wargi ma granatowe

ale kto zobaczy moją matkę
zaszczute zwierzątko
z wytrzeszczonym okiem

ten

ach chciałbym ją nosić na sercu
i karmić słodyczą.




Różewicz Tadeusz

Ambalaż. Katowice.


wtorek, 2 sierpnia 2016

Ambalaż.



Próbowałem sobie przypomnieć

Próbowałem sobie przypomnieć
ten piękny
nie napisany
wiersz

ukształtowany w nocy
prawie dojrzały
zanurzał się
roztapiał w świetle dnia
nie istniał

wiersz był prawdopodobnie
wierszem o sobie samym
jak perła
jest opisem perły
a motyl opisem motyla

chwilami czułem go na języku
i niespokojny czekałem
na przemienienie
w słowo

ten gasnący
w świetle dziennym wiersz
ukrył się w sobie
tylko czasem zalśni

ale nie wyciągam go
z ciemnej głębiny
na płaski brzeg
rzeczywistości 


Różewicz Tadeusz

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Aberracja.




Obcy człowiek

To obcy człowiek czego chce
o kogo pyta
to nieznajomy
pewnie zbłądził
albo się omylił
mówi że nas szuka
lecz nie zna nazwiska kogo pan szuka
taki tu nie mieszka
to jakiś pijak
może pomylony uparcie twierdzi
że właśnie nas szuka lecz my go nie znamy
kto to jest

Nie mogę wejść
do waszego domu mieszkania
mówicie
że mnie nie znacie
że jestem obcy patrzycie zdziwieni trochę przestraszeni

Właśnie was szukam
w tym ogromnym mieście
co rośnie
przybywa
Was szukam
Na tej wyspie
bezludnej
nie omyliłem się
wy jesteście
ludzie
moi bliźni

czy mogę zostać z wami jeden dzień noc jestem człowiekiem
nie jestem obcy patrzycie na mnie
przez judasza
nie zdejmując łańcuchów
przez drzwi zatrzaśnięte

jestem zmęczony
chcę usiąść przy waszym stole
znamy się przecież
od narodzenia Chrystusa
jestem bardzo zmęczony
mogę wam opowiedzieć
o sobie o was
chcę wam powiedzieć
że nie ma tajemnicy
nie czekajcie 

Tadeusz Różewicz