piątek, 19 lutego 2016

Ambalaż.


dlaczego poeci piją wódkę

piją bo wiedzą
co w nich siedzi
i co jeszcze może
z nich wyjść

piją bo nie mogą słuchać
tego co inni mówią do nich
i tego co sami mówią
do siebie

piją bo chcą podrzucić świnię
koledze po piórze
a na trzeźwo
są tacy szlachetni
piją do lustra bo się boją
że zobaczą w nim tego drugiego
lepszego i “piękniejszego”
lustereczko lustereczko
powiedz przecie…

piją bo wiedzą co już
napisali
i nie wiedzą co jeszcze
napiszą

 T. Różewicz

Kochani...




...

Kochani ludożercy

Nie zjadajmy się Dobrze

Bo nie zmartwychwstaniemy

Naprawdę.                                

Tadeusz Różewicz.

wtorek, 16 lutego 2016

Danie dnia.


„Spośród nieskończoności zjawisk, które zdarzają się wokół mnie wyodrębniam jedno.
Wybieram np. popielniczkę na stole (reszta pozostaje w cieniu). Jeśli percepcja tego typu tłumaczy się (np. zauważyłem popielniczkę, ponieważ chce strząsnąć do niej popiół z papierosa, którego właśnie palę), wszystko jest na swoim miejscu.
Jeśli spostrzegłem tę popielniczkę przypadkiem i więcej do niej nie wracam, wtedy również wszystko jest w porządku.
Jeśli jednak po zauważeniu zjawiska, bez żadnego specjalnego znaczenia wracam do niego, wtedy jest właśnie bieda. Dlaczego do niej wróciłeś, jeżeli jest bez znaczenia? Ach tak! A więc jednak coś dla ciebie znaczyła od momentu, w którym znów na nią spojrzałeś. Oto jak z powodu prostego faktu, że skoncentrowałeś się bez powodu o sekundę za długo na jakimś zjawisku, ta rzecz zaczyna wyróżniać się z całej reszty, wypełniać się sensem.
Jest coś w świadomości, co ją przekształca w pułapkę zastawioną na nią samą”              

W.Gombrowicz

Przeciw nicości.


poniedziałek, 15 lutego 2016

Człowiek z szafą.


                                                                                                                                                                      


W półciemnej sieni ze starymi oleodrukami, pożartymi przez pleśń i oślepłymi od starości, odnajdowaliśmy znany nam zapach. W tej zaufanej starej woni mieściło się w dziwnie prostej syntezie życie tych ludzi, alembik rasy, gatunek krwi i sekret ich losu, zawarty niedostrzegalnie w codziennym mijaniu ich własnego, odrębnego czasu. Stare, mądre drzwi, których ciemne westchnienia wpuszczały i wypuszczały tych ludzi, milczący świadkowie wchodzenia i wychodzenia matki, córek i synów - otworzyły się bezgłośnie jak odrzwia szafy i weszliśmy w ich życie. Siedzieli jakby w cieniu swego losu i nie bronili się - w pierwszych niezręcznych gestach wydalinam swoją tajemnicę. Czyż nie byliśmy krwią i losem spokrewnieni z nimi?                               Bruno Schulz

poniedziałek, 8 lutego 2016