niedziela, 14 lutego 2016

Kwiaty.



1 komentarz:

  1. Rozmowa z kamieniem

    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Chcę wejść do twego wnętrza,
    rozejrzeć się dokoła,
    nabrać ciebie jak tchu.
    - Odejdź - mówi kamień. -
    Jestem szczelnie zamknięty.
    Nawet rozbite na częsci
    będziemy szczelnie zamknięte.
    Nawet starte na piasek
    nie wpuścimy nikogo.
    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Przychodzę z ciekawości czystej.
    Życie jest dla niej jedyną okazją.
    Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
    a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
    Niewiele czasu na to wszystko mam.
    Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.
    - Jestem z kamienia - mówi kamień -
    i z konieczności muszę zachować powagę.
    Odejdź stąd.
    Nie mam mięśni śmiechu.
    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Słyszałam że są w tobie wielkie puste sale,
    nie oglądane, piękne nadaremnie,
    gluche, bez echa czyichkolwiek kroków.
    Przyznaj, że sam niedużo o tym wiesz.
    - Wielkie i puste sale - mówi kamień -
    ale w nich miejsca nie ma.
    Piękne, być może, ale poza gustem
    twoich ubogich zmysłów.
    Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy.
    Całą powierzchnią zwracam się ku tobie,
    a całym wnętrzem leżę odwrócony.
    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
    Nie jestem nieszczęśliwa.
    Nie jestem bezdomna.
    Mój świat jest wart powrotu.
    Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
    A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
    nie przedstawię niczego prócz słów,
    którym nikt nie da wiary.
    - Nie wejdziesz - mówi kamień. -
    Brak ci zmysłu udziału.
    Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia
    nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału.
    Nie wejdziesz, masz zaledwie zamysł tego zmysłu,
    ledwie jego zawiązek, wyobraźnię.
    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    Nie mogę czekać dwóch tysięcy wieków
    na wejście pod twój dach.
    - Jeżeli mi nie wierzysz - mówi kamień -
    zwróć się do liścia, powie to, co ja.
    Do kropli wody, powie to, co liść.
    Na koniec spytaj włosa z własnej głowy.
    Śmiech mnie rozpiera, śmiech, olbrzymi śmiech,
    którym śmiac się nie umiem.
    Pukam do drzwi kamienia.
    - To ja, wpuść mnie.
    - Nie mam drzwi - mówi kamień. Wisława Szymborska

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.