niedziela, 3 lipca 2016

Astralna komunikacja.

Jurku dziękuję...











Zadanie domowe


zadanie domowe
dla młodego poety

nie opisuj Paryża
Lwowa i Krakowa

opisz swoją twarz
z pamięci
nie z lustra

w lustrze możesz pomylić
prawdę z jej odbiciem

nie opisuj anioła
opisz człowieka
którego minąłeś wczoraj

opisz swoją twarz
i podziel się ze mną
jej zmiennym wyrazem

nie czytałem
w poezji polskiej
dobrego autoportretu


Różewicz Tadeusz


Trinity.


Deszcz o poranku.


Ambalaż. Wesele.


Ambalaż. 56.





Uczeń czarnoksiężnika

Po co otwarłem oczy
Zalewa mnie świat kształtów i barw
fala za falą
kształt za kształtem
barwa za barwą
wydany na łup
jadowitych zieleni
zimnych błękitów
intensywnych żółtych słońc
jaskrawych czerwonych homarów
jestem nienasycony.

Po co otwarłem uszy
napełniły mnie harmonie żywe
echa głosów umarłych
nawet łza tnie za zgrzytem twarz
jak diament szkło
i cisza naciągnięta jak skóra
na bębnach wojennych grzmi
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie.

Po co rozwiązałem język
utraciłem milczenie złote
gaduła nie powiem nic nowego
pod słońcem.
Otwarty na wskroś
nie znam zaklęcia
nie zamknę się
w sobie sam. 


Różewicz Tadeusz

piątek, 1 lipca 2016

Dzień pierwszy.





To się złożyć nie może.

Wstawanie rano
kładzenie się do łóżek
wybieranie z jadłospisu
przymierzanie rękawiczek
całowanie się
rodzenie dzieci
spacerowanie
granie w karty
granie na patefonie
picie wódki
picie czarnej kawy
smarowanie
szczotkowanie
masowanie
ozdabianie
noszenie waty w ramionach
noszenie pierścionków
noszenie wąsów
oglądanie się w lustrze
mruganie
robienie min
robienie kariery
robienie tego i owego
.
To jest umieranie
.
oglądanie się
za pośladkami kobiet
klaskanie i mlaskanie
opowiadanie dowcipów
zmiana otoczenia
leczenie wątroby
oczu zębów włosów
wszystkich organów
głaskanie psów
kibicowanie
podziwianie sztucznych ogni
ziewanie
mówienie ciągle
szybkie mówienie
szydercze uśmiechy
udawanie
czytanie dzienników
oglądanie obrazów
kupowanie orzechowej sypialni
noszenie zegarka
noszenie wąsików
noszenie kapelusza
nadymanie się i płaszczenie
wchodzenie
wychodzenie
wypełnianie
kłamanie
.
To jest umieranie
.
oglądanie słonia
oglądanie małp
wspominanie
opowiadanie snów
oczekiwanie
zdejmowanie kapelusza
granie na trąbce
zamykanie oczu
marszczenie czoła
pokazywanie kolan
malowanie rzęs
kupowanie kwiatów
to wszystko
i sto innych czynności
i sto tysięcy innych czynności

to wszystko jest składanie
które się złożyć nie może
 
Tadeusz Rozewicz

Dzień drugi. Nie zasypiam.





Noc

W ogromniejącej czerni
w nicości
zmarszczka
ust
wypluwa pestkę
przeżutych
strawionych słów

wargi powleczone szminką
szept
weź
weź na sen
weź na sen wieczny

cały świat
zbiegnie się
w twarz
wyrówna wygładzi
góry wejdą w doliny

przeklęte problemy
rozwiążą się
lekko
jak wstążka błękitna
we włosach Maryli

szept
grzech
wielki grzech
trwoga i drżenie
jak morze
śmierć zamieni życie
w mały
śmieszny guziczek
odpadniesz od świata
jak od ubrania

na listku
przepłyniesz przez ocean
na listku
do szyby przyklejonym
na łódeczce
karzełek
Charon Hanswurst
ze śmiesznie zmarszczoną buzią
przewiezie cię na drugi brzeg
odpływasz

śmiech drwiący huczy dokoła
i śmierć ze śmiechu
umiera



Tadeusz Różewicz