środa, 13 kwietnia 2016

Najprościej ...



Francuskie słowo ambalaż kojarzy mi się z pomarańczą. Pomarańczowa skórka tego owocu jest opakowaniem słodkiego miąższu i orzeźwiającego soku. Podobnie orzech włoski którego zdrewniała skorupka, brązowe „pudełko” po rozłupaniu obdarowuje nas owalnym jądrem orzecha. Ciekawe jest skojarzenie z słowem prezent. Jeśli chcemy bliskiej nam osobie z ważnego powodu ofiarować „coś cennego” szukamy pięknego opakowania. Christo dostrzegł budynek, zachwycił się nim i zrozumiał jego wyjątkowość. Pokrywając go folią stworzył nową jakość, obiekt pozornie pozbawiony funkcjonalności, dzieło sztuki. Zakrywając budowlę, odkrył ją dla wyobraźni tych którzy dotąd przechodzili obojętnie. Stworzył ślad który pozostanie w pamięci. Nawet moment zdejmowania foli jest wartościowy bo odzyskujemy coś co artysta nam „zabrał” Najważniejsze w życiu jest życie. Fotografując afirmujemy fakt życia. Fotografia jest aktywnością, patrzymy i dostrzegamy. Dostrzegając staramy się zrozumieć. Następnym krokiem jest interpretacja, tworzenie śladu. Chcemy pamiętać. Naciśnięcie spustu migawki jest fizycznym obrazem sporu naszych osobowości z światem faktów, pojęć i wyobrażeń innych ludzi. Fotografia która powstaje jest w moim rozumieniu zapakowaniem „czegoś cennego”. Fakt fotografowania jest gestem odkrywania przez ukrywanie, przechowywania i darowania sobie i innym.








1 komentarz:

  1. Ktoś przychodzi, wielu odeszło.
    Studzianki.
    Cmentarz tatarski.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.